<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Rafał Socha: twórczość literacka i muzyczna &#187; Rafał Socha</title>
	<atom:link href="http://www.rafalsocha.pl/author/admin/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.rafalsocha.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Fri, 03 Feb 2012 21:04:30 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	
		<item>
		<title>litwa.czest.pl</title>
		<link>http://www.rafalsocha.pl/2012/01/26/litwa-czest-pl/</link>
		<comments>http://www.rafalsocha.pl/2012/01/26/litwa-czest-pl/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Jan 2012 21:51:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Socha</dc:creator>
				<category><![CDATA[news]]></category>
		<category><![CDATA[literackie towarzystwo wzajemnej adoracji "Li-TWA"]]></category>
		<category><![CDATA[litwa.czest.pl]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rafalsocha.pl/?p=843</guid>
		<description><![CDATA[Na początku roku uruchomiłem coś w rodzaju bloga Literackiego Towarzystwa Wzajemnej Adoracji &#8222;Li-TWA&#8221;. Pomysł wpadł mi do głowy dość przypadkowo, prędko uznałem go jednak za obiecujący i wart realizacji (szczególnie w obliczu faktu, iż oficjalna strona &#8222;Li-TWY&#8221; od dawna nie jest aktualizowana, a na dodatek nie daje ona absolutnie żadnych możliwości dyskutowania nad &#8211; nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.rafalsocha.pl/wp-content/uploads/2012/01/litwa_czest_pl.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-845" title="litwa_czest_pl" src="http://www.rafalsocha.pl/wp-content/uploads/2012/01/litwa_czest_pl.jpg" alt="o litwa.czest.pl" width="300" height="200" /></a>Na początku roku uruchomiłem coś w rodzaju bloga Literackiego Towarzystwa Wzajemnej Adoracji &#8222;Li-TWA&#8221;. Pomysł wpadł mi do głowy dość przypadkowo, prędko uznałem go jednak za obiecujący i wart realizacji (szczególnie w obliczu faktu, iż oficjalna strona &#8222;Li-TWY&#8221; od dawna nie jest aktualizowana, a na dodatek nie daje ona absolutnie żadnych możliwości dyskutowania nad &#8211; nie tylko bieżącymi &#8211; sprawami Towarzystwa). Postanowiłem więc wypełnić tę przykrą lukę, a przy okazji skorzystać z dotychczas nabytych umiejętności oraz doświadczeń na polu eksploatacji WordPressa (więcej na ten temat piszę we wstępnym wpisie &#8211; i tam też zainteresowanych odsyłam).</p>
<p>Oczywiście cała inicjatywa jest tylko i wyłącznie moim dobrowolnym zobowiązaniem. Nic, poza satysfakcją, z tego nie mam. Na razie przedsięwzięcie znajduje się na dość wczesnym etapie rozwoju, w przyszłości planuję rozbudowę o inne elementy (jak np. forum, ankiety, sklep z publikacjami &#8222;Li-TWY&#8221;). Być może nastąpi nawet wchłonięcie pewnych obszarów, którymi zajmować się powinna &#8211; przynajmniej z założenia &#8211; oficjalna witryna Towarzystwa. Wszystko jest kwestią uzgodnień, no i zapotrzebowania. Ja na siłę niczego robić tutaj nie zamierzam, nikogo na siłę uszczęśliwiać nie pragnę, nikomu w kompetencje wchodzić nie chcę, zobaczymy po prostu, jak się to wszystko rozwinie i w jakim kierunku pójdzie. Póki co uruchomiłem skromne narzędzie informacyjno-dyskusyjne (przede wszystkim dla Członków oraz Sympatyków &#8222;Li-TWY&#8221;, ale nie tylko – bo przecież, tak naprawdę, dla wszystkich zainteresowanych życiem literackim w Częstochowie), a piłeczka &#8211; że się tak wyrażę &#8211; znajduje się teraz po stronie użytkowników (wywiązała się już nawet mała dyskusja na temat publikowania, współpracy i redagowania witryny pod tym moim &#8222;adminowym&#8221; wpisem na inaugurację).</p>
<p>Ogólnie trudno byłoby na dziś, po zaledwie trzech tygodniach funkcjonowania bloga, wyciągać jakieś konkretne wnioski i stawiać jakieś wiążące tezy. Czekam dalej, obserwuję, analizuję, no i oczywiście robię swoje &#8211; czyli &#8222;moderuję&#8221; i czuwam nad całością. Wizualnie nie proponuję &#8222;cudów&#8221;, żadnej tam migającej &#8222;choinki&#8221; z okienkami czy kolorowymi obrazkami nie przygotowałem, nie o to chodziło. Postawiłem na treść, przejrzystość i raczej skromność, bo wydaje mi się, że &#8211; przynajmniej dla literatów &#8211; to powinno być najważniejsze. W nazwie strony &#8211; i zarazem w wybranej dla niej domenie &#8211; położyłem nacisk na regionalność. To ważne. Literackie Towarzystwo Wzajemnej Adoracji &#8222;Li-TWA&#8221; siedzibę swą ma od początku w Częstochowie i przez częstochowian jest ono tworzone. A ja się z tym środowiskiem mocno identyfikuję, choć od przeszło roku mieszkam w Warszawie. Pobyt ten ma jednak charakter tymczasowy, wkrótce więc znów się będę mógł &#8211; mam nadzieję &#8211; włączyć bardziej bezpośrednio w życie artystyczne Częstochowy, no i naturalnie w działalność &#8222;Li-TWY&#8221; także. A na razie cegiełkę swą dokładam &#8222;wirtualnie&#8221; (która &#8211; gwoli ścisłości &#8211; znajduje się pod adresem: <a href="http://www.litwa.czest.pl" target="_blank">http://www.litwa.czest.pl</a>).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rafalsocha.pl/2012/01/26/litwa-czest-pl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bye, bye MegaTotal</title>
		<link>http://www.rafalsocha.pl/2011/12/05/bye-bye-megatotal/</link>
		<comments>http://www.rafalsocha.pl/2011/12/05/bye-bye-megatotal/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Dec 2011 21:15:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Socha</dc:creator>
				<category><![CDATA[news]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rafalsocha.pl/?p=775</guid>
		<description><![CDATA[Dziś będzie krótko, treściwie i raczej mało słodko: podjąłem decyzję o zakończeniu współpracy z serwisem megatotal.pl. A jednak. Przebąkiwałem już o takowej możliwości w zeszłym miesiącu, niestety wobec zmian, które oficjalnie zapowiedziano (mają wejść w życie wraz z nastaniem tzw. MT 2.0, tj. najprawdopodobniej z początkiem przyszłego roku), moja cierpliwość została wyczerpana. Zostałem zmuszony, po [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.rafalsocha.pl/wp-content/uploads/2011/11/koniec_mt.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-792" title="koniec_mt" src="http://www.rafalsocha.pl/wp-content/uploads/2011/11/koniec_mt.jpg" alt="Jesień i schyłek fajnego serwisu - czyli bye, bye MT..." width="300" height="200" /></a>Dziś będzie krótko, treściwie i raczej mało słodko: podjąłem decyzję o zakończeniu współpracy z serwisem megatotal.pl. A jednak. Przebąkiwałem już o takowej możliwości w zeszłym miesiącu, niestety wobec zmian, które oficjalnie zapowiedziano (mają wejść w życie wraz z nastaniem tzw. MT 2.0, tj. najprawdopodobniej z początkiem przyszłego roku), moja cierpliwość została wyczerpana. Zostałem zmuszony, po trzyipółletniej obecności na tamtejszym portalu, do usunięcia konta &#8222;artysty&#8221;. Nie podoba mi się kilka rzeczy, w tym przede wszystkim wprowadzenie sztywnych limitów czasowych zbierania funduszy na płytę, a także likwidacja możliwości wypłaty środków przez użytkowników serwisu. To absurd, a ja w tym absurdalnym cyrku uczestniczyć nie mam zamiaru. Dlatego wydaje mi się, że najuczciwszym i najbardziej przejrzystym rozwiązaniem jest tutaj usunięcie albumu &#8211; wpłacone środki wrócą do Fanów, ci z kolei będą mieli opcję ich ewentualnego wypłacenia, póki jeszcze to w ogóle możliwe&#8230; Tym samym &#8222;projekt&#8221; o tytule <em>Jestem stąd</em> zostaje zamrożony na czas bliżej nieokreślony. Nie doczeka się on na pewno realizacji w barwach megatotal.pl, a czy w jakichś innych, to się jeszcze okaże&#8230; Póki co jest EP-ka, którą nagrałem latem 2010. Trzy kawałki udostępnione jakiś czas temu na megatotal.pl znikną oczywiście wraz z profilem, natomiast do posłuchania pozostaną w dalszym ciągu na mojej stronie, no i do nabycia w sklepie Sound Park Store (pełna, w wysokiej jakości, blisko dwudziestominutowa wersja mini-albumu).</p>
<p>Tutaj chciałbym zaznaczyć, że mimo niesmaku (i jakiejś tam nutki żalu naturalnie), który mi aktualnie towarzyszy, bo przecież z radością nie znikam z megatotal.pl, serwis &#8211; generalnie rzecz biorąc &#8211; wspominał będę pozytywnie. Zwłaszcza pierwszy okres jego działania, pierwszą zbiórkę, znajomości wtedy zawarte, sympatyczne komentarze&#8230; Pisałem o tym w czerwcu przy premierze tytułowej piosenki <em>Jestem stąd</em>. Fajna to była przygoda i w ten sposób chciałbym ją zapamiętać. A że twórcy serwisu mają własną wizję, niekoniecznie sensowną i niekoniecznie zbieżną z moim wyobrażeniem? Trudno, niech ją realizują. Nie mój cyrk i nie moje małpy. W zasadzie nic mi do tego. Przyszłość pokaże, kto miał rację, choć nie wróżę wielkiego powodzenia zgliszczom, w jakie przeobraża się fajny i atrakcyjny niegdyś portal&#8230; Iść trzeba jednak dalej.</p>
<p>Na pamiątkę zostają dwie płyty, które przy pomocy tzw. społeczności MT zrealizowałem &#8211; singiel <em>Kilka wskazówek dla grzecznych dziewczynek</em> (2009) oraz album <em>Zbieram na piwo</em> (2010). Mimo likwidacji profilu nie wymażę ich oczywiście z katalogu firmy SFERA (operatora megatotal.pl), w sumie zawsze to jakiś tam kawałeczek historii. I może lepiej, bo przypominać mi będą te najbardziej romantyczne czasy serwisu&#8230; A że życie nie znosi próżni (w szczególności Internet jej nie uznaje), toteż tylko patrzeć, jak w nieodległej przyszłości pojawi się zupełnie nowe, ciekawe, atrakcyjne przedsięwzięcie, umiejętnie zapełniające lukę po dogorywającym MegaTotalu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rafalsocha.pl/2011/12/05/bye-bye-megatotal/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sound Park</title>
		<link>http://www.rafalsocha.pl/2011/11/08/sound-park/</link>
		<comments>http://www.rafalsocha.pl/2011/11/08/sound-park/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 Nov 2011 21:31:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Socha</dc:creator>
				<category><![CDATA[ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[sound park]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rafalsocha.pl/?p=710</guid>
		<description><![CDATA[Sprzedaż plików muzycznych w Internecie to przyszłość branży fonograficznej. Tradycyjne nośniki są fajne, sympatyczne, osobiście bardzo je lubię &#8211; lecz niestety odchodzą do lamusa. Takie czasy. Moim skromnym zdaniem z płytami CD wkrótce będzie dokładnie tak samo, jak jest dziś z winylami &#8211; staną się kolekcjonerskim rarytasem, sentymentalną pamiątką, kąskiem jedynie dla największych zapaleńców i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.rafalsocha.pl/wp-content/uploads/2011/10/sound_park.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-714" title="sound_park" src="http://www.rafalsocha.pl/wp-content/uploads/2011/10/sound_park.jpg" alt="Sound Park" width="300" height="200" /></a>Sprzedaż plików muzycznych w Internecie to przyszłość branży fonograficznej. Tradycyjne nośniki są fajne, sympatyczne, osobiście bardzo je lubię &#8211; lecz niestety odchodzą do lamusa. Takie czasy. Moim skromnym zdaniem z płytami CD wkrótce będzie dokładnie tak samo, jak jest dziś z winylami &#8211; staną się kolekcjonerskim rarytasem, sentymentalną pamiątką, kąskiem jedynie dla największych zapaleńców i koneserów. Dystrybucja przeniesie się do sieci, a odtwarzanie plików (na różnego rodzaju urządzeniach) zastąpi klasyczne odsłuchiwanie płyt audio. Wiem, dla niektórych wizja to przerażająca, bezduszna, zbyt futurystyczna. Sam jestem umiarkowanym miłośnikiem fizycznych nośników, jak napisałem powyżej, i był nawet taki czas, kiedy je namiętnie kolekcjonowałem. Zresztą wciąż lubię potrzymać sobie ładnie wydaną płytę, obejrzeć poligrafię, włożyć krążek do odtwarzacza, posłuchać &#8211; wiadoma rzecz, taki audiofilski rytuał. Ale z drugiej strony, co tu dużo mówić, świadomość ogromnych możliwości, jakie daje zapis cyfrowy, skutecznie pobudza inne obszary mojej wyobraźni. I nakazuje łaskawszym okiem spojrzeć na rozwój nowoczesnych technologii.</p>
<p>Cały czas podkreślam &#8211; należę do pokolenia, które wychowało się na kasetach magnetofonowych. Później na szeroką skalę pojawiły się kompakty (choć oczywiście z winylami także miałem do czynienia). Z czystym sumieniem mogę zatem rzec, że przerobiłem dobrze wszystkie tradycyjne sposoby obcowania z muzyką (w sensie odsłuchiwania nagrań). A jednak opcja &#8222;sprowadzenia&#8221; utworu muzycznego do zwykłego pliku nie wydaje mi się niczym złym, żadną tam profanacją. Wręcz przeciwnie! To postęp, który &#8211; w dzisiejszej rzeczywistości i przy dzisiejszych możliwościach sprzętowych &#8211; znacznie ułatwia życie tym wszystkim, dla których muzyka coś znaczy. Można się spierać, czy słuchanie z laptopa, telefonu komórkowego itp. ma sens i jest w ogóle właściwym sposobem odbioru dzieła muzycznego, ale przecież trudno komuś narzucać, w jaki sposób ze sztuką (bądź rozrywką) ma obcować. Żyjemy w wolnym kraju, niech każdy sobie słucha, jak chce. Lubi gadżety &#8211; okej, nie lubi &#8211; też okej. Byle tylko przestrzegać praw autorskich i szanować własność intelektualną, a z tym w obecnych realiach nie jest niestety najlepiej. Jeśli już, to tutaj doszukiwałbym się największego minusa tej całej zabawy w pliki muzyczne, zapisy cyfrowe i internetową dystrybucję, której łatwość ma dwa oblicza &#8211; i dobre (bo szybka, tania i w dużej mierze bez pośredników), i złe (nagminne przypadki nielegalnego pobierania oraz używania plików chronionych prawami autorskimi).</p>
<p>No tak. Minusy nie powinny jednak przysłaniać plusów, szczególnie w sytuacji, gdy rzecz całą traktuje się w dużej mierze hobbystycznie, bez nastawienia na wymierny zysk, dlatego też zostawmy na boku &#8222;pirackie&#8221; dywagacje, a przejdźmy raczej do zalet internetowej dystrybucji muzyki i, co się z tym wiąże, do konkretów. Tu muszę przypomnieć, że do tej pory moje nagrania dostępne były (legalnie) na dwa sposoby: na normalnym, tradycyjnym, fizycznym nośniku CD (singiel <em>Kilka wskazówek dla grzecznych dziewczynek</em> oraz album <em>Zbieram na piwo</em> &#8211; obie płyty wydane przez firmę SFERA, tj. operatora serwisu megatotal.pl), a także jako pliki mp3 (o stosunkowo słabej lub średniej jakości) &#8211; pełniące funkcję nagrań &#8222;demo&#8221;, do pobrania z wyżej wymienionego serwisu, po wpłaceniu na konto albumu aktualnej kwoty minimalnej za utwór (w tzw. megagroszach). Słuchać tych piosenek &#8222;demo&#8221; można oczywiście bez żadnych opłat (najnowsze utwory, wraz z opisami, znajdują się<br />
ponadto na mojej stronie &#8211; też do posłuchania w dziale &#8222;NAGRANIA&#8221;). I to się nie zmienia, póki co oba źródła pozostają jak najbardziej aktualne. Dochodzi natomiast jeszcze opcja trzecia &#8211; sklep internetowy Sound Park Store, gdzie postanowiłem zamieścić pełną wersję EP <em>Jestem stąd</em>.</p>
<p>Nie będę się tu zbytnio rozpisywał na temat wspomnianego sklepu. W skrócie mogę powiedzieć, że jest to bardzo ciekawe, obiecujące, nowe przedsięwzięcie internetowe, któremu gorąco kibicuję. Umożliwia ono artystom dotarcie do szerokiego kręgu odbiorców. Co bardzo ważne &#8211; bezpośrednio! Muzyka w Sound Park Store jest w formacie mp3, bez zabezpieczeń DRM. Utwory są w wysokiej jakości (320 kbps). Legalnie zakupione piosenki można wypalić na płycie CD, wrzucić do swojego telefonu, iPoda lub dowolnego odtwarzacza MP3. Sound Park Store umożliwia zakup: albumów, singli oraz tzw. eBiletów na koncerty artystów (to też bardzo ciekawy pomysł). Na uwagę zasługuje także specjalny widget (coś w rodzaju mini sklepu) &#8211; czyli zgrabna aplikacja, którą każdy artysta może umieścić w dowolnym miejscu w Internecie (np. na swojej stronie, MySpace, Facebooku, stronach znajomych) i tym sposobem sprzedawać pliki mp3 oraz eBilety bezpośrednio z owych stron, bez konieczności wchodzenia na www.soundpark.pl.</p>
<p>Tyle w skrócie. Szczególnie zainteresowanych zachęcam do odwiedzenia przywołanego adresu i dokładniejszego zapoznania się ze wszystkimi szczegółami, w tym oczywiście z pełną ofertą sklepu Sound Park Store. Dla mniej wnikliwych zamieszczę pod koniec wpisu widget z moim profilem i mini-albumem, lecz wcześniej chciałbym jeszcze wtrącić dwa słówka &#8211; po pierwsze na temat zawartości oferowanej w sklepie EP-ki, po drugie zaś na temat przyszłości ewentualnego pełnego albumu <em>Jestem stąd</em>, na który teoretycznie &#8211; już od przeszło 12 miesięcy &#8211; zbieram fundusze poprzez megatotal.pl.</p>
<p>Materiał zrealizowany w zeszłym roku, o czym pisałem w stosownym czasie (wrzesień 2010), oryginalnie składa się z 5 tracków. Trzy pierwsze &#8222;numery&#8221; to piosenki, które już zaprezentowałem i dokładnie scharakteryzowałem w dziale &#8222;NAGRANIA&#8221; (<em>Jad</em>, <em>Hej Kochanie!</em> i <em>Jestem stąd</em>). Każda z nich miała równoległą premierę w serwisie megatotal.pl oraz u mnie na stronie. Do tej pory nigdzie nie opublikowałem natomiast utworów nr 4 i 5. O ile czwarty kawałek nic nadzwyczajnego nie wnosi (jest to krótsza, &#8222;radiowa&#8221; wersja <em>Jadu</em> &#8211; nieco inny miks, eliminujący po prostu kodę z zakończenia), o tyle ostatni utwór na płycie (alternatywna wersja <em>Hej Kochanie!</em>) wydaje się być nagraniem ciekawym i wielce frapującym. Tego typu stwierdzenie mało skromnie może brzmieć akurat z moich ust, ale prawda jest taka, że spory wkład wniósł tutaj producent, Marcin Polaczkiewicz &#8211; a zatem mam prawo nieco bardziej obiektywnie ocenić efekt końcowy. Generalnie wyszedł nam utwór dość nowatorski i eksperymentalny, z czego bardzo się cieszę (fragment do posłuchania na Sound Park Store, całość do nabycia tamże). Oczywiście nie miejsce tu i nie czas na dłuższe wynurzenia, być może w przyszłości poczynię takowe (w dziale &#8222;NAGRANIA&#8221;, najlepiej w osobnym wpisie), póki co jednak postanowiłem wstrzymać się z &#8222;premierami&#8221; urządzanymi na dotychczasowych zasadach. Zawieszam je. Zawieszam je przynajmniej do momentu definitywnego i jednoznacznego wyjaśnienia kwestii tzw. limitów czasowych w tak lubianym i cenionym przeze mnie serwisie megatotal.pl.</p>
<p>A temat jest burzliwy. Wywołuje wiele kontrowersji i oficjalnie nie został jeszcze rozwiązany, lecz z nielicznych wypowiedzi twórców serwisu można wywnioskować, że &#8211; wraz z nową odsłoną portalu (MT 2.0) &#8211; dość rewolucyjne zmiany zostaną jednak wdrożone. Innymi słowy: artysta będzie miał określony, umowny, z góry narzucony czas na zebranie ustalonej kwoty. Jeżeli mu się to nie uda &#8211; album ulegać ma tzw. &#8222;restartowi&#8221;, czyli wszystkie pieniążki powrócą do fanów, a skarbonka zostanie wyzerowana. Bardzo mi się to nie podoba. Niejednokrotnie zabierałem głos w dyskusji &#8211; i oczywiście temu pomysłowi byłem zdecydowanie przeciwny. No i jestem wciąż! Bo nie życzę sobie żadnego limitu czasowego, bo niby z jakiej racji? Skoro się regularnie loguję, utrzymuję kontakt z inwestorami, działam, dodaję nowe utwory&#8230; To co, wszystko ma nagle iść na marne? Cały dotychczasowy wysiłek? Tylko dlatego, że jakiś &#8222;wizjoner&#8221; pochopnie wprowadzi administracyjne &#8222;limity&#8221;? Cóż, pozostaje tylko mieć nadzieję, że progi czasowe nie zostaną wdrożone (a przynajmniej nie w takiej wersji, jak to jest zapowiadane), w przeciwnym razie zmuszony zostanę do wycofania swoich piosenek oraz usunięcia albumu. Nie chciałbym tego robić, lecz być może będę musiał. Na razie czekam. Jednak postanowiłem, że do wyjaśnienia całej sprawy zawieszam definitywnie swoją aktywność na megatotal.pl (przede wszystkim wyrażając to poprzez nieaktualizowanie albumu). Nawet jeżeli nagram jakieś nowe utwory, to ich raczej tam nie zamieszczę. Zresztą w ogóle nośniki, o czym pisałem na wstępie, nie są sprawą przyszłościową – w przeciwieństwie do plików muzycznych. I to dodatkowo zniechęca mnie do idei ciułania na płytę (tłocznia, poligrafia – zupełnie niepotrzebne wydatki, które można sobie spokojnie odpuścić, a zaoszczędzone środki przeznaczyć np. na więcej godzin w studiu, a przez to na ciekawsze aranże lub rejestrację większej ilości utworów). Bo przecież sprzedaż muzyki spokojnie może wyglądać tak:</p>
<p><object width="460" height="318" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.soundpark.pl/wgt.swf?artist=612&amp;skin=darkgreen" /><embed width="460" height="318" type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.soundpark.pl/wgt.swf?artist=612&amp;skin=darkgreen" allowscriptaccess="always" /></object></p>
<p>I dlatego cieszy mnie, że pojawiają się przedsięwzięcia w rodzaju Sound Park Store. To jest przyszłość, takim pomysłom szczerze kibicuję. Liczy się przede wszystkim muzyka, nie zaś jej &#8222;oprawa&#8221;, napędzanie obrotów pośrednikom czy osobom trzecim. I z tego też powodu nowe utwory &#8211; jeżeli starczy mi środków, czasu oraz zapału &#8211; przygotuję już prawdopodobnie tylko i wyłącznie z myślą o &#8222;wirtualnym&#8221; singlu albo albumie, dostępnym w internetowym sklepie z prawdziwego zdarzenia (jak np. Sound Park Store).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rafalsocha.pl/2011/11/08/sound-park/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Moje książki na Allegro</title>
		<link>http://www.rafalsocha.pl/2011/10/21/moje-ksiazki-na-allegro/</link>
		<comments>http://www.rafalsocha.pl/2011/10/21/moje-ksiazki-na-allegro/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 21 Oct 2011 19:31:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Socha</dc:creator>
				<category><![CDATA[ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[allegro]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rafalsocha.pl/?p=707</guid>
		<description><![CDATA[Jakiś czas temu zauważyłem, że na allegro.pl pojawiają się aukcje z moimi książkami. Dla przykładu pewna antykwarnia z Torunia oferowała nie tak dawno temu SPR &#8211; po dwóch czy trzech próbach znalazł się nabywca, książkę sprzedano. Podobnie rzecz się ma z płytami &#8211; zdarza się zobaczyć singla, zdarza się ujrzeć album. Wszystkie tego typu oferty [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.rafalsocha.pl/wp-content/uploads/2010/05/ksiazki.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-312" title="ksiazki" src="http://www.rafalsocha.pl/wp-content/uploads/2010/05/ksiazki.jpg" alt="okładki książek" width="300" height="200" /></a>Jakiś czas temu zauważyłem, że na allegro.pl pojawiają się aukcje z moimi książkami. Dla przykładu pewna antykwarnia z Torunia oferowała nie tak dawno temu <em>SPR</em> &#8211; po dwóch czy trzech próbach znalazł się nabywca, książkę sprzedano. Podobnie rzecz się ma z płytami &#8211; zdarza się zobaczyć singla, zdarza się ujrzeć album. Wszystkie tego typu oferty są jednak sporadyczne, na dodatek cenowo bardzo różnie się kształtujące, no i zazwyczaj proponujące produkty &#8222;używane&#8221;, czyli &#8211; rzec można &#8211; z wtórnego obiegu. W sumie trudno się dziwić &#8211; normalne prawa rynku. Ktoś przeczytał (albo i nie przeczytał), książka na półce zawadza &#8211; więc ją sprzedaje. A przynajmniej próbuje sprzedać, bo wystawienie przedmiotu na aukcji nie oznacza jeszcze, że do transakcji w ogóle dojdzie. Musi być odzew z drugiej strony, musi być &#8222;kontrahent&#8221;, musi być po prostu kupiec.</p>
<p>Idąc tropem tychże incydentalnych prób, sprawy wziąć postanowiłem w swoje ręce. Innymi słowy: ujednolicić, uzupełnić i usystematyzować allegrową ofertę ze swoimi książkami. Dystrybucja to w ogóle dość bolesna pięta achillesowa całej zabawy w niszowego pisarza. O ile dwie pierwsze książki z początku znaleźć dało się jeszcze w kilku lokalnych księgarniach (wydał je, a przez to i handlował nimi DOM KSIĄŻKI w Częstochowie), o tyle później bywało już tylko gorzej. I tak pewnie będzie dopóty, dopóki nie doprowadzę do wydania jakiegoś tytułu przez dużą, ogólnopolską oficynę, posiadającą odpowiednie kontakty z hurtowniami i dysponującą ogólnie pojętą siecią dystrybucji. Na razie to nierealne, a więc pozostaje Internet, no i sprzedaż wysyłkowa oczywiście. Jakiś czas temu rozważałem opcję dodania do strony wtyczki ze sklepem, z grubsza wyglądało okej, fizycznie dałoby się wykonać, ale&#8230; No właśnie. Po namyśle odpuściłem. Dlaczego? Ano po pierwsze &#8222;produktów&#8221; wielu do zaoferowania nie mam, a po drugie nie chciałbym, aby witrynę moją mylnie kojarzono lub odbierano jako jakąkolwiek formę dochodowej, komercyjnej działalności. Ja tu nawet żadnych reklam nie zamieszczam, nigdy ich nie zamieszczałem i pewnie nigdy się do takiego kroku nie posunę. To nie o to chodzi. Strona (blog?) charakter ma typowo informacyjny i hobbystyczny. Takie jest założenie wyjściowe i &#8222;brzegowe&#8221;, i staram się pozostawać &#8222;adminem&#8221; nieugiętym. Moim pragnieniem jest, aby rafalsocha.pl przybliżała pewne artystyczne kwestie, dawała możliwość skontaktowania się z autorem, ewentualnie pozwalała na pozostawienie jakiegoś komentarza. I tyle. Żadnego handlu, żadnych reklam czy komercji. Niektórzy usilnie próbują spamować, zamieszczają mi tu uporczywie jakieś komentarze (czasem nawet niby sensowne), lecz niestety z podtekstem reklamowo-komercyjnym (np. z odnośnikiem do swojego sklepu). Takie numery nie przechodzą jednak przez szczelne i bezwzględne sito &#8222;moderacji&#8221;. Nie zależy mi na ilości, ale na jakości. Zawsze się kieruję taką (poniekąd romantyczną) zasadą, więc na odstępstwa w owej kwestii nie ma co liczyć&#8230;</p>
<p>No dobrze, odbiegam od tematu. Wracając zatem do dystrybucji książek &#8211; allegrowe aukcje w pewnym sensie zainspirowały mnie. Uznałem, że jeżeli ktoś czegoś poszukuje, to w efekcie &#8211; wcześniej czy później &#8211; i tak dociera do najpopularniejszego w naszym kraju serwisu aukcyjnego. I jeżeli &#8222;produkt&#8221; znajduje, jeżeli ma życzenie złotówki swoje wydać &#8211; zakupów dokonuje. Jeżeli &#8222;produktu&#8221; nie znajduje &#8211; często bywa, że dochodzi do (niekoniecznie prawidłowego, acz prostego) wniosku: tego czegoś na rynku nie ma lub tego czegoś kupić się nie da. Takie czasy. Z moją tezą można się zgadzać, można się oczywiście nie zgadzać. Nie w tym rzecz. Tak sobie założyłem i już, i założenie moje stało się podwaliną do działania.</p>
<p>Jakiego? Ano takiego, aby wyjść &#8211; w sposób kompletny i ujednolicony &#8211; naprzeciw pojawiającym się od czasu do czasu zapytaniom o możliwość nabycia niskonakładowych, bardzo niszowych publikacji niżej podpisanego zapaleńca. Tak. Bo zdarzają się także i tacy zapaleńcy, którzy te zapiski chcieliby nie tylko przeczytać, ale i posiadać na własność, ustawić na półce, bo ja wiem&#8230; Czasami zwyczajnie do nich wracać. Dla mnie to bardzo miłe. To w zasadzie taka kwintesencja całej zabawy w pisarza. Duża satysfakcja i frajda, nie ukrywam. Więc tak sobie pomyślałem, że umożliwię zainteresowanym w łatwy i niekrępujący sposób &#8211; po bardzo korzystnej cenie &#8211; nadrobienie kolekcjonersko-czytelniczych zaległości. Do wyczerpania skromnych zapasów oczywiście, ale to i tak lepsze niż nic. Bo najprościej jest machnąć ręką, najprościej jest &#8222;lachę&#8221; położyć na wszystko i stwierdzić, że nie ma sensu, że się nie opłaca, że nikogo to nie interesuje przecież. Otóż interesuje, muszę powiedzieć. Może jednostki, ale jednak. I dla tych jednostek, dla tych nielicznych odbiorców warto. Przez jakiś czas preferowałem &#8222;jedynie słuszną&#8221; zasadę, że wystarczy napisać, zwrócić się do mnie, a pomogę, podpowiem, nawet książkę czy płytkę sprezentuję, za darmo wyślę czy przekażę. W podzięce za miłe słowa, za komentarz, za recenzję czy choćby za symboliczne wsparcie (nie tylko finansowe) moich &#8222;projektów&#8221; muzycznych &#8211; np. na megatotal.pl&#8230; Tak było. Żadnych podtekstów, żadnych dwuznaczności. Zwyczajnie chciałem podziękować, &#8222;promując&#8221; się przy okazji, bo wiadomo &#8211; jeden zadowolony Czytelnik to potencjalna możliwość, że przybędzie kolejny, że &#8222;zarazi&#8221; kogoś lub przyciągnie. Trochę to działa, a trochę nie. Zdarza się bowiem, że ktoś jednak dziwił się, płacić mi honorowo chciał, głupio było temu i owemu. Wbrew moim intencjom &#8211; stawiałem czasem kogoś w niezręcznej sytuacji, bo uczciwie nabyć by chciał, za książkę zapłacić &#8211; a tu się nie dało, nie było komu, nie było gdzie&#8230; Choćbym wcale zapłaty nie oczekiwał w danej sytuacji &#8211; bywało niezręcznie.</p>
<p>I to wszystko dało mi dużo do myślenia. Połączyłem fakty, pokombinowałem. I wydumałem sobie, że stworzę coś w rodzaju stałego, internetowego &#8222;kiermaszu&#8221;. Jeszcze raz podkreślam &#8211; nie dla zysku, lecz promocji. Jak to się praktykuje przy okazji wieczorków autorskich, kiedy wystawia się książeczki i za niewygórowaną cenę oferuje je przybyłym na imprezę sympatykom (ja przynajmniej tak czynię i tak rozumiem wieczory promocyjne). A przecież tak można uczynić na stałe i dla wszystkich! Nie tylko dla ludzi, którzy mają akurat czas, są wtajemniczeni, mieszkają blisko i &#8211; na ten przykład &#8211; do Częstochowy na spotkanie Literackiego Towarzystwa Wzajemnej Adoracji mogą wpaść. Ja chciałbym stworzyć taką możliwość każdemu &#8211; i to niezależnie od czasu, od miejsca czy od geografii. Oczywiście nie ma to jak spotkania autorskie, no ale nie odbywają się one na zawołanie&#8230; Jakąś namiastkę obcowania z autorem daje na pewno strona internetowa, gdzie piszę i o nowościach, i wspominam starsze teksty czy piosenki.</p>
<p>A teraz jeszcze link do allegrowych aukcji się pojawia. Bo konkluzja tego przydługiego wywodu będzie akurat krótka i konkretna &#8211; zarejestrowałem się, powołałem &#8222;do życia&#8221; wyspecjalizowanego użytkownika społeczności allegrowej i wystawiam swoje własne książki. Aż do &#8222;zwycięstwa&#8221; &#8211; czyli wyprzedania niewielkich w sumie nakładów. A że niedużo z tych niewielkich nakładów już pozostało &#8211; to aukcje mają w pewnym sensie charakter kolekcjonersko-unikatowy (w większości przypadków zdobyć jeszcze można oryginalne, pierwsze wydania). Pewnym minusem &#8211; z mojego punktu widzenia &#8211; są oczywiście żelazne opłaty za &#8222;wystawienie&#8221; przedmiotu. Niezmienne i nie do ominięcia. Niby niewielkie, ale gdy tak się wszystko zsumuje, gdy kolejne &#8222;wystawienia&#8221; za bardzo wymiernego efektu nie przynoszą &#8211; to i kwoty jakieś tam się z tego uzbierają (bo za niesprzedaną książkę też trzeba opłatę odprowadzać). Jestem świadom tego minusa, lecz przecież &#8211; jak napisałem &#8211; globalny &#8222;zysk&#8221; jest jednak nieporównywalnie większy (oczywiście niematerialny). Więc macham ręką, póki co przynajmniej, na te mityczne opłaty dla właściciela serwisu aukcyjnego i wystawiam konsekwentnie własne &#8222;produkcje&#8221; literacko-muzyczne. A niech tam. Jak szaleć, to szaleć. Trzeba wierzyć, że ma to sens.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rafalsocha.pl/2011/10/21/moje-ksiazki-na-allegro/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Historia jednego czworonoga &amp; Kleptomani (epizod 5 i 6)</title>
		<link>http://www.rafalsocha.pl/2011/09/30/historia-jednego-czworonoga-kleptomani-epizod-5-i-6/</link>
		<comments>http://www.rafalsocha.pl/2011/09/30/historia-jednego-czworonoga-kleptomani-epizod-5-i-6/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Sep 2011 20:10:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Socha</dc:creator>
				<category><![CDATA[news]]></category>
		<category><![CDATA[częstochowski magazyn literacki "GALERIA"]]></category>
		<category><![CDATA[świat według sochy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rafalsocha.pl/?p=695</guid>
		<description><![CDATA[Wrzesień, jak to przepowiadałem we wpisie &#8222;ogórkowym&#8221;, przyniósł wreszcie nowy numer &#8222;GALERII&#8221; (maj-sierpień 2011). Pismo świętuje mały jubileusz &#8211; ukazało się po raz dwudziesty. Z tej okazji wiele miejsca poświęcono oczywiście wspomnianemu jubileuszowi, niemniej stałe rubryki pozostały bez zmian. Świat według Sochy, co mnie bardzo cieszy, znów zawiera 2 nowe epizody. Znajdują się one na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.rafalsocha.pl/wp-content/uploads/2011/09/galeria_20.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-696" title="galeria_20" src="http://www.rafalsocha.pl/wp-content/uploads/2011/09/galeria_20.jpg" alt="Galeria nr 20." width="300" height="200" /></a>Wrzesień, jak to przepowiadałem we wpisie &#8222;ogórkowym&#8221;, przyniósł wreszcie nowy numer &#8222;GALERII&#8221; (maj-sierpień 2011). Pismo świętuje mały jubileusz &#8211; ukazało się po raz dwudziesty. Z tej okazji wiele miejsca poświęcono oczywiście wspomnianemu jubileuszowi, niemniej stałe rubryki pozostały bez zmian. <em>Świat według Sochy</em>, co mnie bardzo cieszy, znów zawiera 2 nowe epizody. Znajdują się one na stronach 185-200, są utrzymane w całkowicie różnych konwencjach i podejmuję w nich całkowicie odmienną problematykę.</p>
<p>Pierwszy z zaprezentowanych utworów &#8211; bo tak tekst ten trzeba nazwać &#8211; to w zasadzie samodzielne, rasowe, odrębne opowiadanie, nie będące w żaden sposób związane z wcześniejszymi odcinkami. Spokojnie mogłoby zostać wydrukowane w klasycznym zbiorku prozatorskim i nie byłoby w tym żadnego nadużycia. Co więc robi w <em>Świecie według Sochy</em>? Ano już kiedyś pisałem, że mój wyjściowy pomysł na serię jest dosyć liberalny i dosyć &#8222;pojemny&#8221;, tzn. nie stawiam sobie większych ograniczeń stylistyczno-tematycznych. A wręcz mogę pokusić się o stwierdzenie: im bardziej różnorodnie się to wszystko rozwija, tym lepiej. Dlatego tak bardzo pożądane wydają się tutaj &#8222;stand-alony&#8221;, choć oczywiście nic takiego nie mogło raczej pójść na początek. Należało troszeczkę odczekać, wiadomo&#8230; Po czterech odsłonach seria ma już jednak pewien rytm, wypracowałem pewien schemat i pewien rozpoznawalny, charakterystyczny klimat (mam nadzieję). Teraz przyszła zatem pora na utwór nietypowy. Nosi on tytuł <em>Historia jednego czworonoga</em> i opowiada, jak łatwo wydedukować, dzieje pewnego pieska. Żadnych szczegółów zdradzać tutaj naturalnie nie zamierzam, polecam tekst. Z kronikarskiego &#8222;obowiązku&#8221; nadmienię jedynie, że napisałem go w marcu, dał mi sporo frajdy i satysfakcji prozatorskiej.</p>
<p>Drugim proponowanym w najnowszej &#8222;GALERII&#8221; epizodem są <em>Kleptomani</em>. Odcinek wpisuje się, jak myślę, dość ściśle w klimat i styl tych wcześniej zamieszczonych. Z pewnym przymrużeniem oka można go zatem nazwać &#8222;głównonurtowym&#8221;. Też w niuanse czy analizy żadne wdawał się tutaj nie będę, powiem tylko krótko, że &#8222;na tapetę&#8221; wziąłem bardzo mało chwalebną przywarę ludzką, różne jej odmiany &#8222;nakreślając&#8221; na konkretnych przykładach (choć także i wcześniejsza <em>Historia jednego czworonoga</em>, wbrew pozorom, po kilku ludzkich przywarach się ślizga). Epizod powstał w kwietniu, lecz prawda jest taka, że nosiłem się z zamiarem &#8222;dziobnięcia&#8221; tej &#8222;kleptomańskiej&#8221; tematyki już od dawna, tylko tak mi ciągle jakoś nie było po drodze, tak jakoś nic się nie kleiło&#8230; Dopiero konwencja <em>Świata według Sochy</em> przyszła z konkretną pomocą, dała skutecznego &#8222;kopa&#8221; i pomysł &#8211; jak widać &#8211; pozwoliła pomyślnie zrealizować.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rafalsocha.pl/2011/09/30/historia-jednego-czworonoga-kleptomani-epizod-5-i-6/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Jad&#8221; doceniony (w serwisie ZobaczTalent.pl)</title>
		<link>http://www.rafalsocha.pl/2011/08/12/jad-doceniony-w-serwisie-zobacztalent-pl/</link>
		<comments>http://www.rafalsocha.pl/2011/08/12/jad-doceniony-w-serwisie-zobacztalent-pl/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Aug 2011 23:11:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Socha</dc:creator>
				<category><![CDATA[news]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[zobacz talent]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rafalsocha.pl/?p=684</guid>
		<description><![CDATA[A jednak cierpliwość się opłaca i bywa nagradzana &#8211; miło mi poinformować, że piosenka Jad została laureatką konkursu na zobacztalent.pl! Długo czekałem, najważniejsze jednak, że się doczekałem. Oczywiście żaden to triumf, żadne osiągnięcie, żaden tam hitowy news czy w ogóle cokolwiek znaczącego. Bardziej w kategoriach ciekawostki oraz zabawy rzecz całą traktować należy (w sam raz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.rafalsocha.pl/wp-content/uploads/2011/03/zobacz_talent.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-605" title="zobacz_talent" src="http://www.rafalsocha.pl/wp-content/uploads/2011/03/zobacz_talent.jpg" alt="ZobaczTalent.pl" width="300" height="200" /></a>A jednak cierpliwość się opłaca i bywa nagradzana &#8211; miło mi poinformować, że piosenka <em>Jad</em> została laureatką konkursu na zobacztalent.pl! Długo czekałem, najważniejsze jednak, że się doczekałem. Oczywiście żaden to triumf, żadne osiągnięcie, żaden tam hitowy news czy w ogóle cokolwiek znaczącego. Bardziej w kategoriach ciekawostki oraz zabawy rzecz całą traktować należy (w sam raz na miarę sezonu ogórkowego), niemniej przyjemnie jest ogłosić, że tyle co zakończona edycja konkursu o nazwie &#8222;MegaTotal&#8221; przyniosła utworowi mojego autorstwa symboliczne wyróżnienie. Za ową &#8222;symboliczną&#8221; satysfakcją idzie zresztą także nagroda bardzo wymierna i nie do pogardzenia &#8211; solidne doładowanie albumu <em>Jestem stąd</em> (w kwocie 20.000 megagroszy).</p>
<p>Zakończona edycja konkursu była jedenastą. Biorąc pod uwagę fakt, że o całej idei pisałem już w marcowym wpisie i od tego czasu konsekwentnie zgłaszałem swój materiał do udziału (bodajże od drugiej edycji), bardziej zrozumiała staje się chyba ta początkowa myśl o cierpliwości. Jak widać &#8211; warto próbować. Oczywiście ktoś spytać może trzeźwo, a nawet z przekąsem: no i co z tego? Cóż ci ta wygrana daje? Ano nic, odpowiem zgodnie z prawdą, nic szczególnego. Toteż sukcesiku tego wcale nie przeceniam, daleki jestem od podniecania się czy wyolbrzymiania skromniutkiego pod każdym względem rozstrzygnięcia. Portal jest niszowy, konkurencja (w sensie ilościowym) nie była powalająca, przez te pół roku pojawiania się w kolejnych edycjach kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt(?) nowych osób mnie jednak posłuchało, zamieszczono parę sympatycznych komentarzy, a to wszystko autentycznie cieszy. I samo w sobie jest przecież sukcesem&#8230;</p>
<p>Regulamin konkursu pozwala na maksymalnie 2 wygrane danego artysty, więc pewnie za jakiś czas znów którąś z piosenek zgłoszę &#8211; o ile konkurs przetrwa i dalej będzie funkcjonował na dotychczasowych zasadach. Póki co chciałbym podziękować wszystkim za oddane głosy (nie tylko w ostatniej edycji), no i za ciepłe komentarze. Dzięki stokrotne!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rafalsocha.pl/2011/08/12/jad-doceniony-w-serwisie-zobacztalent-pl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sezon ogórkowy</title>
		<link>http://www.rafalsocha.pl/2011/07/31/sezon-ogorkowy/</link>
		<comments>http://www.rafalsocha.pl/2011/07/31/sezon-ogorkowy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 31 Jul 2011 00:10:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Socha</dc:creator>
				<category><![CDATA[news]]></category>
		<category><![CDATA[częstochowski magazyn literacki "GALERIA"]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>
		<category><![CDATA[zobacz talent]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rafalsocha.pl/?p=666</guid>
		<description><![CDATA[Sezon ogórkowy w pełni&#8230; Nic dodać, nic ująć. Nowych publikacji brak, nowych produkcji muzycznych brak, jakichkolwiek wydarzeń i newsów z pogranicza tzw. działalności artystycznej &#8211; także brak. Krótko mówiąc: nic się nie dzieje. Piszę jednak, bo dawno niczego tutaj nie pisałem, a o stronę internetową &#8211; jak o te tytułowe warzywa na poletku &#8211; wypadałoby [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.rafalsocha.pl/wp-content/uploads/2011/07/ogorki.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-668" title="ogorki" src="http://www.rafalsocha.pl/wp-content/uploads/2011/07/ogorki.jpg" alt="Sezon ogórkowy w pełni." width="300" height="200" /></a>Sezon ogórkowy w pełni&#8230; Nic dodać, nic ująć. Nowych publikacji brak, nowych produkcji muzycznych brak, jakichkolwiek wydarzeń i newsów z pogranicza tzw. działalności artystycznej &#8211; także brak. Krótko mówiąc: nic się nie dzieje. Piszę jednak, bo dawno niczego tutaj nie pisałem, a o stronę internetową &#8211; jak o te tytułowe warzywa na poletku &#8211; wypadałoby przecież dbać, choćby klecąc coś na kształt &#8222;raportu ogórkowego&#8221;. O czym? Ano o tym właśnie, że nic się nie dzieje. Nie dzieje się zaś z trzech podstawowych powodów:</p>
<p>1. Są wakacje.<br />
2. Poza tym, że są wakacje i nastał czas urlopowy, to ja przebywam na megaurlopie (wychowawczym).<br />
3. W dalszym ciągu zamieszkujemy z Żoneczką i Córeczką z dala od stron rodzinnych (tj. w naszej stołecznej kwaterze &#8211; tu już nie tylko wtajemniczeni, lecz i uważni Czytelnicy <em>Świata według Sochy</em> jako taką orientację posiadają).</p>
<p>W Internecie nie zwykłem rozwijać wątków osobistych. Na aktywności literacko-muzycznej zazwyczaj się koncentruję. Nie inaczej będzie i teraz, zaś wstawki o urlopie wychowawczym i zamieszkiwaniu poza domem mają po prostu unaoczniać pewne tło (bezczynności &#8222;artystycznej&#8221;, no i &#8211; co za tym idzie &#8211; braku konkretnych newsów na stronie).</p>
<p>OK, to tyle tytułem wstępu. Zacznijmy może od muzyki. W zeszłym miesiącu było sympatycznie, bo upubliczniłem nową piosenkę. To zawsze fajna okazja, taka miła i taka przyjemna &#8211; czymś premierowym się pochwalić. I naturalnie było miło, było przyjemnie (przynajmniej dla mnie), nie wszyscy jednak może wiedzą, że zaprezentowałem utwór już nie taki nowy. Piszę o tym w stosownym miejscu, cała geneza powstania jest tam uczciwie wyłuszczona, żadnej tajemnicy nie robię, niemniej nie każdy może doczytał. A poza tym, skoro się news ukazuje, to nawet tak podświadomie można byłoby przyjąć, że traktuje on o wydarzeniu świeżym, bieżącym, jeszcze ciepłym. Tutaj tak nie było. Przedstawiłem efekt zeszłorocznej sesji nagraniowej, gdyż kawałek <em>Jestem stąd</em> do czerwca ukrywałem po prostu w szufladzie i teraz go dopiero w otchłań Internetu wypuściłem (dodając do albumu na megatotal.pl) &#8211; trochę taktycznie (żeby się przypomnieć tamtejszym Fanom), a trochę sentymentalnie (w trzecią rocznicę zaistnienia na portalu). Nagrań nowych (w sensie ścisłym) prędko nie będzie. Ani nie muzykuję teraz, to znaczy niczego nie układam i nie ćwiczę zbytnio, ani nie mam możliwości &#8211; gdybym nawet już coś tam &#8222;na sucho&#8221; wymyślił &#8211; regularnego bywania w studiu i nagrywania. Z całą pewnością taki stan rzeczy potrwa przynajmniej do wiosny, nie ma się co oszukiwać. Z występami na żywo sprawy mają się bardzo podobnie &#8211; w zasadzie nie ma takiej opcji, aby się gdzieś pokazać. Był kiedyś pomysł występu w ramach sierpniowych Dni Częstochowy (na imprezie organizowanej przez Li-TWĘ), i może nawet będąc przelotem w domu dałoby radę się na taką scenę wprosić, ale nie będę tu wielkich nadziei nikomu robił. Czynną działalność muzyczną, mówiąc krótko i uczciwie, na razie zawieszam. Pozostaje aktywność bierna, jak np. przypominanie się na megatotal.pl (aktualnie album poparło 82 Fanów, cały czas staram się oczywiście pozyskiwać następnych) czy udział w konkursach internetowych (jak np. na zobacztalent.pl &#8211; w ostatniej edycji było dość blisko zwycięstwa i nagrody, bo zająłem III miejsce). No ale generalnie rzecz biorąc muzykowanie popadło w stan zahibernowania i, jak nadmieniłem wyżej, przynajmniej do wiosny przyszłego roku taka sytuacja się nie zmieni.</p>
<p>Proza, książki, literatura &#8211; co z tym? Tu też nie jest za ciekawie, choć wydaje mi się, że na tym akurat obszarze nieco większe pole manewru mam do dyspozycji. A jednocześnie nie wszystko zależy przecież ode mnie. Do &#8222;GALERII&#8221; przygotowałem dwa kolejne odcinki <em>Świata według Sochy</em> (piąty i szósty). Są nawet złożone, magazyn czeka jednak na druk&#8230; I trudno powiedzieć, jak długo czekał będzie (prawdopodobnie do zakończenia sezonu &#8222;ogórkowego&#8221;, tzn. gdy już wszystko ruszy swoim normalnym trybem). W międzyczasie dwa następne epizody też praktycznie ukończyłem, i oczywiście pomysły na jeszcze kolejne części gromadzę, no ale niczego tutaj nie pogonię. Pisać mogę co najwyżej do szuflady &#8211; choć i z tym nie tak łatwo, bo stukanie w klawiaturę wymaga dużej ilości czasu i przynajmniej odrobiny autentycznej koncentracji, a z tym u mnie, że się tak wyrażę, ostatnimi czasy krucho&#8230; Nowej książki w ogóle nie ma się co spodziewać w perspektywie najbliższych paru/parunastu miesięcy. Już prędzej jakieś wznowienie, przed wakacjami myślałem o nowych wydaniach dość konkretnie i dość intensywnie, na fali takiegoż entuzjazmu wprowadziłem nawet z grubsza poprawki, co nieco też uzupełniłem, ale na razie idea trafiła &#8211; w głównej mierze za sprawą mojej osobistej decyzji &#8211; do &#8222;poczekalni&#8221;. Blisko było bowiem ukazania się starszych książek w postaci elektronicznej, jednak nie do końca przekonany jestem jeszcze co do tego nowoczesnego sposobu prezentowania prozy, a na dodatek nie doszedłem do porozumienia z potencjalnym wydawcą (i nie chodzi tu o moje próżne widzimisię, fanaberie czy jakąś tam pseudopozę, a o rzecz dość istotną &#8211; poszło o kwestię wprowadzania poprawek &#8222;edytorskich&#8221; bez mojej wiedzy i w ogóle o tzw. korektę, moim zdaniem nazbyt daleko posuniętą, co widziałem po nadsyłanych mi próbkach, a na co oczywiście nie mogłem się w umowie zgodzić). Więc pomysł e-booków na razie odrzucam, choć pewnie kiedyś do niego powrócę.</p>
<p>I cóż, w zasadzie to tyle. Może niebawem, gdy sezon &#8222;ogórkowy&#8221; przeminie, coś pójdzie do przodu. Póki co polecam rodzime warzywa (a i owoce naturalnie też). Konsumujmy do syta, póki tanie i świeże&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rafalsocha.pl/2011/07/31/sezon-ogorkowy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jestem stąd</title>
		<link>http://www.rafalsocha.pl/2011/06/16/jestem-stad/</link>
		<comments>http://www.rafalsocha.pl/2011/06/16/jestem-stad/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 16 Jun 2011 20:20:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Socha</dc:creator>
				<category><![CDATA[nagrania]]></category>
		<category><![CDATA[megatotal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rafalsocha.pl/?p=639</guid>
		<description><![CDATA[Dokładnie trzy lata temu, 16 czerwca 2008, zarejestrowałem się jako &#8222;artysta&#8221; w serwisie megatotal.pl. Sam serwis przypadkowo odkryłem kilka tygodni wcześniej, zaglądałem nań czasami, poczytałem sobie FAQ, zorientowałem się w idei. Z grubsza chodziło o zebranie funduszy na nagranie i wydanie płyty (w innym miejscu piszę bardziej szczegółowo o tym wszystkim, tutaj nie chcę się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.rafalsocha.pl/wp-content/uploads/2011/06/lesny_dukt.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-644" title="lesny_dukt" src="http://www.rafalsocha.pl/wp-content/uploads/2011/06/lesny_dukt.jpg" alt="Leśny dukt - jak w piosence &quot;Jestem stąd&quot;." width="300" height="200" /></a>Dokładnie trzy lata temu, 16 czerwca 2008, zarejestrowałem się jako &#8222;artysta&#8221; w serwisie megatotal.pl. Sam serwis przypadkowo odkryłem kilka tygodni wcześniej, zaglądałem nań czasami, poczytałem sobie FAQ, zorientowałem się w idei. Z grubsza chodziło o zebranie funduszy na nagranie i wydanie płyty (w innym miejscu piszę bardziej szczegółowo o tym wszystkim, tutaj nie chcę się powtarzać, niemniej czas zawitania na MT dość ściśle wiąże się z genezą powstania utworu <em>Jestem stąd</em>). A owo wydanie płyty od zawsze było przecież moim marzeniem. Zresztą trudno o inne marzenie, jak się układa piosenki. Pisałem generalnie do szuflady, toteż pragnienie utrwalenia i ładnego &#8222;opakowania&#8221; kleconych utworów było duże. Wcześniej podejmowałem incydentalne próby w miarę profesjonalnego zarejestrowania swych muzycznych próbek (przede wszystkim wakacyjna sesja z 2004, kiedy to powstały 4 nagrania demo: <em>Zbieram na piwo</em>, <em>Jesień</em>, <em>Kilka wskazówek dla grzecznych dziewczynek</em> oraz <em>Notatka z fazy REM</em>, a także <em>Promenada Pseudobohaterów</em> &#8211; nagrana nieco później, bo w grudniu 2006), własnymi siłami doprowadziłem nawet do materialnego wykonania EP-ki (na CD), jednak nie miało to nic wspólnego z profesjonalnym wydawnictwem. Tymczasem idea megatotal.pl kusiła takową &#8222;profesjonalnością&#8221;, chociaż jednocześnie była mocno &#8222;off-owa&#8221;, &#8222;alternatywna&#8221; i po prostu niezależna. Lecz aby w ogóle o czymkolwiek mówić, wpierw trzeba było pokazać już jakiś swój materiał, zachęcić potencjalnych &#8222;inwestorów&#8221;, skłonić ich do wsparcia i wpłat. Ja wspomniane nagrania miałem, ogólnie rzecz biorąc pasowała mi proponowana przez serwis &#8222;umowa&#8221;. I choć nie liczyłem na wiele &#8211; odpaliłem materiał (owego 16 czerwca 2008). Z początku szału nie było, jak to nowość &#8211; kilkudziesięciu użytkowników zakupiło mp3-ki. Później zaczęły pojawiać się opinie. Generalnie przychylne i pozytywne. Cieszyło mnie to, uwierzyłem w powodzenie przedsięwzięcia. A muszę tu zaznaczyć, że muzyka nie była główną działalnością &#8222;artystyczną&#8221;, jakiej się wtedy namiętnie oddawałem. Przede wszystkim zajmowałem się pisaniem opowiadań, a piosenki po prostu leżały odłogiem, porzucone, nawet po gitarę coraz rzadziej sięgałem&#8230;</p>
<p>I właśnie odkrycie serwisu megatotal.pl to moje nastawienie mocno odmieniło. A ściślej mówiąc &#8211; prezentacja starych piosenek dała mi &#8222;kopa&#8221; do stworzenia nowych, zachęciła do odkurzenia gitary, do reaktywowania jakichś tam rozpoczętych i nigdy niedokończonych pomysłów instrumentalno-wokalnych. Płyta nagle zrobiła się realna. Czasu wtedy miałem sporo, z werwą wróciłem więc do młodzieńczej fascynacji rock&#8217;n'rollem. Do wymyślania melodii, pisania tekstów, grania i śpiewania. Cała zbiórka mocno ruszyła do przodu chyba około lipca-sierpnia. Kilku znajomym osobiście przedstawiłem ideę &#8222;megatotalową&#8221; &#8211; że są tam moje piosenki, że zbieram na płytkę i tak dalej. No i zaczęły się regularne (choć drobne) wpłaty. Mój album zaczął przyciągać uwagę, często bywał na krzykpasku. Przyłączali się inni, naprawdę znalazłem wtedy wielu nowych muzycznych przyjaciół (ostatecznie wpłat dokonało ponad 180 osób). Nieznani mi zupełnie ludzie wrzucali grosiki i pisali krzepiące słowa. Bardzo miłe uczucie. A nawet mógłbym stwierdzić: fantastyczne!</p>
<p>Oczywiście nie zawsze było słodko, nie zawsze tak różowo. Nie samych przyjaciół człowiek w życiu spotyka, wiadomo. Obok opinii pozytywnych pojawiły się rychło negatywne. Niektóre skrajnie negatywne i nieprzychylne. Rozumiałem tę krytykę &#8211; o ile była ona konstruktywna. Lecz zdarzały się wpisy jawnie złośliwe, jak to w naszym pięknym kraju bywa. Coś na zasadzie: dobrze ci idzie, no to trzeba cię udupić. Na całe szczęście zdecydowana większość była obiektywna, by nie powiedzieć &#8211; ciepła i pozytywna. Wiadoma sprawa, że każdy woli być chwalonym, a nie ganionym. Ja też. Ręce jednak czasem opadają, gdy się obserwuje pewne zachowania. Warto się uodpornić już na samym starcie, bo człek zbyt wrażliwy może się po prostu wykończyć.</p>
<p>Ja zareagowałem po swojemu &#8211; napisałem piosenkę. Głównym impulsem była tutaj jedna konkretna wypowiedź (czy właściwie opinia &#8211; tzw. recenzja), rzecz jasna wypowiedź z gatunku tych nieprzychylnych&#8230; Otóż autor tejże zarzucał mi słowiański wokal! Cokolwiek to miało znaczyć &#8211; chociaż znaczenie zdecydowanie pejoratywne miał na myśli. Ba, to był zarzut. Tak przynajmniej wynikało z kontekstu. Coś jak wyrzut, że znowu ten &#8222;słowiański&#8221; wokal&#8230; Tzw. recenzent ogólnie negatywnie nastawiony był do mojego muzykowania, wręcz sugerował skupienie się na samej twórczości literackiej (przyznawał, iż podobają mu się teksty i &#8211; w związku z tym &#8211; powinienem wydawać tomiki poetyckie, a nie zbierać na płytę). Muzykę mi zdecydowanie odradzał, oczywiście w sposób mało wyszukany. Napisałem do owego &#8222;fana&#8221;, on mi odpisał, trochę sobie pokorespondowaliśmy. Wyszło na jaw, że jest muzykiem, że gra i pisze piosenki. Posłuchałem. Już nie chcę tu się pastwić i wywyższać, lecz teksty owego pana prezentowały poziom żenujący. &#8222;Level&#8221; autora &#8211; na oko &#8211; może tak około klasy piątej szkoły podstawowej, zwyczajnie brzmiało to coś jak wytwór początkującego uczniaka&#8230; Mój adwersarz nie ukrywał, że z trudem mu przychodzi sklecenie czegokolwiek, że tylko zapełnia słowami melodię. Cóż, nie mnie oceniać. Muzycznie faktycznie było niby lepiej, choć to nie do końca moja bajka. Ja siedzę w innych klimatach. Ale przecież nie wchodziłem na czyjeś profile i złośliwie ludziom &#8222;recenzji&#8221; nie pisałem! A w niektórych przypadkach naprawdę podstawy były (i są do dzisiaj). Aż się prosiło, jednak wolę wypowiedź artystyczną, no i staram się nie bywać złośliwcem&#8230; Stąd impuls do napisania uniwersalnej piosenki (później tę problematykę rozwinąłem jeszcze w kawałku <em>Jad</em>).</p>
<p>No i właśnie w takich okolicznościach powstał tekst utworu <em>Jestem stąd</em>. Melodię miałem już w zasadzie wcześniej wymyśloną (mniej więcej z czasów <em>Promenady Pseudobohaterów</em> ona pochodzi). Z jakimś tam zaczynem słów sobie te akordy brzdąkałem, lecz trzeba było wspomnianego &#8222;kopa&#8221;, aby całość tekstu z siebie wyrzucić. Szybko powstał, chyba w 2-3 dni. Z tej &#8222;archiwalnej&#8221;, początkowej wersji pozostawiłem pierwszą zwrotkę &#8211; tę o filmie, ulicy i styropianach na murze, bo fajnie pasowało. Dalej poszło już po nowemu, wykorzystałem wątek &#8222;słowiański&#8221;, na koniec zaś wypowiedziałem się na temat rodzimych kapel śpiewających po angielsku, bo to też chodziło mi po głowie. Dużo treści, choć mało słów. Ale z tym śpiewaniem po angielsku &#8211; nawiasem mówiąc &#8211; to zdania nie zmieniam. Nie jestem sympatykiem kaleczenia języka i wolę artystów śpiewających po polsku. Po prostu. Bliższe mi się to wydaje, no i bardziej naturalne. Oczywiście jest to kwestia dyskusyjna, niejeden się pewnie znajdzie, co się teraz nie zgodzi, a może i obrazi. Patentu na rację nie posiadam, wyrażam jedynie swoje skromne zdanie&#8230;</p>
<p>Tak czy siak &#8211; utworek wyszedł przyzwoity. Szczególnie lubię jego tekst. Melodia z początku zdawała mi się mocno przebojowa &#8211; teraz, po upływie czasu, już tak wysoko bym jej chyba nie oceniał, choć przy ciut lepszym zaśpiewaniu &#8211; i może bardziej jeszcze melodycznym zaaranżowaniu &#8211; mogłaby zyskać miano &#8222;chwytliwej&#8221;. Zastanawiałem się trochę nad nagraniem i umieszczeniem tego kawałka już na LP <em>Zbieram na piwo</em>. Pierwotnie go nawet na tę płytę przewidziałem, jednak ostatecznie &#8211; podobnie jak to było z utworem <em>Hej Kochanie!</em> &#8211; doszedłem do wniosku, że to ciut inny klimacik, piosenka nowsza, bardziej współczesna, raczej na ewentualny nowy krążek się bardziej nada (a nawet może być ona piosenką tytułową &#8211; bo zdradzę po cichu, że pewien zamysł na album koncepcyjny/tematyczny w głowie mi świta, w nim zaś motywy poruszone w <em>Jestem stąd</em> pełnią niepoślednią rolę)&#8230; W studiu po utwór ten sięgnąłem dopiero latem 2010, gdyśmy nagrywali <em>Jad</em> (i alternatywną wersję <em>Hej Kochanie!</em>). Wszystkie instrumenty nagraliśmy w sierpniu, 2 września zaśpiewałem wokale i chórki. Aranż &#8222;elektryczny&#8221;, zupełnie nie przypomina klimatu LP <em>Zbieram na piwo</em>. Ale tak miało być. Coś odmiennego, w zamierzeniu &#8211; inny kierunek&#8230;</p>
<p>Dobra, to chyba tyle. Tradycyjnie zachęcam do posłuchania. Można też naturalnie kupić i ściągnąć sobie mp3, ale w tym celu należy odwiedzić sklep Sound Park Store (link po prawej). Tutaj można słuchać, player poniżej:</p>
<p>P.S. Ilustracja do dzisiejszego wpisu to oczywiście &#8222;leśny dukt&#8221;, o jakim w tekście mowa. Kiedyś na spacerku po lesie parę tego typu fotek sobie wykonałem. A że taki mniej więcej obrazek miałem na myśli podczas układania piosenki <em>Jestem stąd</em>, to pasuje jak ulał. Moje strony rodzinne, &#8222;słowiańskie&#8221; klimaty&#8230; Kocham je, po prostu. I wcale się ich nie wstydzę (tu uwaga do Szanownego Pana Kolegi Recenzenta).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rafalsocha.pl/2011/06/16/jestem-stad/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Stolarz meblowy &amp; Prezes z wężem w kieszeni (epizod 3 i 4)</title>
		<link>http://www.rafalsocha.pl/2011/05/20/stolarz-meblowy-prezes-z-wezem-w-kieszeni-epizod-3-i-4/</link>
		<comments>http://www.rafalsocha.pl/2011/05/20/stolarz-meblowy-prezes-z-wezem-w-kieszeni-epizod-3-i-4/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 May 2011 17:12:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Socha</dc:creator>
				<category><![CDATA[news]]></category>
		<category><![CDATA[częstochowski magazyn literacki "GALERIA"]]></category>
		<category><![CDATA[świat według sochy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rafalsocha.pl/?p=626</guid>
		<description><![CDATA[19. numer &#8222;GALERII&#8221; (marzec/kwiecień 2011) przynosi dwa nowe odcinki Świata według Sochy. Na stronach 136-152 poczytać można o pewnym (przebojowym i zaradnym) stolarzu-sprzedawcy, a także o pewnym (cwanym i skąpym) prezesie-zarządcy. Oba epizody nic ze sobą nie łączy, opowiastki to zupełnie odrębne, jednak miło, że tym razem nieco więcej miejsca w magazynie się na moją [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.rafalsocha.pl/wp-content/uploads/2011/05/galeria_19.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-630" title="galeria_19" src="http://www.rafalsocha.pl/wp-content/uploads/2011/05/galeria_19.jpg" alt="Galeria nr 19" width="300" height="200" /></a>19. numer &#8222;GALERII&#8221; (marzec/kwiecień 2011) przynosi dwa nowe odcinki <em>Świata według Sochy</em>. Na stronach 136-152 poczytać można o pewnym (przebojowym i zaradnym) stolarzu-sprzedawcy, a także o pewnym (cwanym i skąpym) prezesie-zarządcy. Oba epizody nic ze sobą nie łączy, opowiastki to zupełnie odrębne, jednak miło, że tym razem nieco więcej miejsca w magazynie się na moją rubryczkę znalazło. Byłbym rad, gdyby tak częściej, bo szkiców &#8211; czy też ogólnie pojętego &#8222;materiału&#8221; &#8211; powolutku w szufladzie przybywa&#8230;</p>
<p>Wracając do samych tekstów &#8211; powstały zimą, domykając niejako pierwotny zamysł zainaugurowania cyklu. Wspominałem kiedyś, że mam wizję czterech pierwszych odcinków. Tak też było, pomysły na papier przelałem, no i w &#8222;GALERIACH&#8221; 17-19 je zaprezentowałem. Sądzę, że start uznać można za obiecujący. Nie trzymam się kurczowo jednej formy, przyjęta konwencja daje w sumie dość duże możliwości prozatorskie. Jedynym ograniczeniem pozostaje tu właściwie tylko objętość tekstu, ewentualnie jeszcze założenie, iż w danym &#8222;epizodzie&#8221; trzymam się wątku przewodniego, a nie skaczę sobie bez ładu i składu z jednej luźnej myśli na drugą.</p>
<p>Oczywiście kolejne odsłony już w przygotowaniu. W miarę możliwości będą się one ukazywały. Jako że w najbliższym czasie nie zanosi się specjalnie ani na nową książkę, ani na nowe produkcje muzyczne (z różnych przyczyn), to tak sobie dumam, że przynajmniej te kilka/kilkanaście stron pisma literackiego &#8222;GALERIA&#8221; wypadałoby zapełniać z rozmysłem i bardzo starannie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rafalsocha.pl/2011/05/20/stolarz-meblowy-prezes-z-wezem-w-kieszeni-epizod-3-i-4/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Spadły liście i jest zajebiście (epizod 2)</title>
		<link>http://www.rafalsocha.pl/2011/04/04/spadly-liscie-i-jest-zajebiscie-epizod-2/</link>
		<comments>http://www.rafalsocha.pl/2011/04/04/spadly-liscie-i-jest-zajebiscie-epizod-2/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 Apr 2011 20:29:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Socha</dc:creator>
				<category><![CDATA[news]]></category>
		<category><![CDATA[częstochowski magazyn literacki "GALERIA"]]></category>
		<category><![CDATA[świat według sochy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rafalsocha.pl/?p=612</guid>
		<description><![CDATA[Pod koniec marca ukazał się 18. numer &#8222;GALERII&#8221; (listopad 2010/luty 2011) &#8211; a w nim druga odsłona Świata według Sochy. Epizod nosi tytuł Spadły liście i jest zajebiście, w magazynie znajduje się na stronach 139-146. Tekst napisałem jeszcze w ubiegłym roku, mniej więcej w połowie listopada. Jest on zatem &#8211; jeśli tak można powiedzieć &#8211; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.rafalsocha.pl/wp-content/uploads/2011/04/galeria_18.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-613" title="galeria_18" src="http://www.rafalsocha.pl/wp-content/uploads/2011/04/galeria_18.jpg" alt="Galeria nr 18 (listopad2010-luty2011)" width="300" height="200" /></a>Pod koniec marca ukazał się 18. numer &#8222;GALERII&#8221; (listopad 2010/luty 2011) &#8211; a w nim druga odsłona <em>Świata według Sochy</em>. Epizod nosi tytuł <em>Spadły liście i jest zajebiście</em>, w magazynie znajduje się na stronach 139-146. Tekst napisałem jeszcze w ubiegłym roku, mniej więcej w połowie listopada. Jest on zatem &#8211; jeśli tak można powiedzieć &#8211; mocno &#8222;jesienny&#8221;, choć pojawia się na wiosnę&#8230;</p>
<p>O specyfice wychodzenia &#8222;GALERII&#8221; wspominałem wcześniej, pismo ukazuje się nieregularnie i rzadko &#8211; stąd takie opóźnienia. No ale dobrze, że w ogóle istnieje. W przygotowaniu kolejne odcinki, nominalnie wiosenny numer (19) ma być nieco grubszy. Uchylając troszkę rąbka tajemnicy zdradzę, iż prawdopodobnie znajdą się w nim 2 nowe epizody. To nieco przyspieszałoby prezentację kolejnych &#8222;perypetii&#8221; bohatera-narratora, a przede wszystkim &#8211; rozjaśniałoby moją wizję na serię. W zamyśle mam bowiem odcinki o różnej konwencji i budowie, nie tylko &#8222;głównonurtowe&#8221;, ale też i tzw. &#8222;stand-alony&#8221;. Oczywiście w mocny cudzysłów ująć należy oba pojęcia &#8211; tak pierwsze, jak i drugie&#8230; Akcji tu bowiem jak na lekarstwo, raczej takie obserwacje i przemyślenia, co nie wyklucza jednak autorskich ciągotek do literackiego eksperymentowania w &#8222;obrabianiu&#8221; założonego dla danego odcinka tematu przewodniego.</p>
<p>Podobnie jak poprzednio &#8211; dzisiejszy wpis ma charakter informacyjny. Nowego tekstu prezentował tu nie będę. Znów odsyłam do &#8222;GALERII&#8221; &#8211; z przyczyn wiadomych (patrz styczniowe info o pilotażowym epizodzie). Mam nadzieję, że wszyscy zainteresowani to rozumieją. Generalnie rzecz biorąc pismo jest dostępne, gdyby były jednak jakieś problemy z dotarciem do niego &#8211; proszę o kontakt z Redakcją (lub ewentualnie ze mną).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rafalsocha.pl/2011/04/04/spadly-liscie-i-jest-zajebiscie-epizod-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

