Obozy językowe

Dobrze jest znać więcej języków niż swój ojczysty. Teraz, gdy jedziemy za granicę dobrze jest znać język, dzięki któremu uda nam się porozumieć w danym kraju. Jednak nie każdy ma możliwość nauki w szkole danego języka. W takim przypadku na pomoc przychodzą obozy językowe. Umożliwiają one edukację języka oraz styczność z tym językiem. Na takich obozach można szybko nauczyć się mówić oraz pisać w języku, którego się tam uczy. Obozy językowe oferują wiele sposobów nauki oraz interakcje z innymi ludźmi. W zależności jakiego języka obcego chcesz się nauczyć takiego obozu szukasz. Jest wiele obozów językowych, na których można się nauczyć np. hiszpańskiego, francuskiego, chińskiego. Obozy językowe są organizowane w różnych miejscach w określonych terminach. Różnią się kosztami, więc osoby o niewielkim budżecie również mogą sobie pozwolić na udział w nich. Dzięki temu, że obozy językowe odbywają się w różnych miejscach, można pozwiedzać dane miejsce. Obozy językowe mają wiele zalet, dlatego bardzo duża ilość osób korzysta z możliwości i bierze w nich udział.

W środowiskach konspiracyjnych za granicą

milosc-cierpliwa-jest

Pożegnawszy się z przyjaciółmi w Warszawie, Lwowie, Puławach i Zamościu, Kościuszko udał się pod obcym nazwiskiem do Saksonii. W końcu grudnia znajdował się w Lipsku. Wtedy właśnie – jak piszą niektórzy historycy – a nie latem 1792 r. miał się dowiedzieć, że rewolucyjne Zgromadzenie Prawodawcze w Paryżu nadało mu honorowe obywatelstwo francuskie. Przyszło to w samą porę, bo już rządy zaborcze wydały jednakowe zarządzenie, aby go aresztować i uwięzić. W Saksonii znalazł się w środowisku politycznej konspiracji polskiej. Ignacy Potocki, Hugo Kołłątaj i inni przygotowywali się do nowej walki o niepodległość. Stanisław Herbst pisze, że konspiratorzy polscy, widząc we Francji rewolucyjnej naturalnego sprzymierzeńca w ewentualnej polskiej wojnie wyzwoleńczej, w celu nawiązania z nią współpracy wyprawili Kościuszkę jako honorowego obywatela Francji i przewidywanego naczelnika powstania do Paryża. Tam Kościuszko dotarł do żyrondystów, konferował z nimi, ale nie otrzymał żadnych konkretnych obietnic – jak twierdzi St. Herbst – chociaż „jedni i drudzy doceniali znaczenie polskiego powstania jako dywersji osłabiającej interwencję reakcji europejskiej” w stosunku do rewolucyjnej Francji. W tych warunkach szykujący się do walki Polacy zrozumieli, że nie mogą liczyć na żadną pomoc z zewnątrz, muszą więc unikać jednoczesnej walki ze wszystkimi zaborcami. Łudzono się, że za cenę istotnych wyrzeczeń uda się zachować neutralność Austrii, a nawet Prus, i skupić cały wysiłek na wojnie z Rosją. Korzon pisze, że już wówczas Andrzej Kapostas i Ignacy Działyński wysunęli konieczność obrania naczelnika przyszłej walki i „jednomyślnie wybór padł na Kościuszkę”. Wysłannicy warszawscy udali się do Kościuszki, przebywającego wówczas w Lipsku. Kościuszko, jak twierdzą jego biografowie, przyjął wybór natychmiast z Lipska udał się do Drezna.

error: Content is protected !!